Słowografie Haiku Grafiku Świathaiku Rengay Haibun Esej Haijin Linki English
Haibun


7

TUNELE CZASOPRZESTRZENNE

— Babciu, a smok mógł buchać ogniem?
— Jasne, że mógł i często to robił.
— Nie próbowali go pokonać?
— Wielu odważnych rycerzy próbowało, ale żaden nie był dość sprytny.
— Ja bym zgasił płomienie smoka samolotem do gaszenia pożarów.
— Z pewnością mój drogi, tylko że biedni rycerze nie mieli wtedy takiego.

wiśniowa bryza
staruszek w parku
pyka fajkę-smoka

JEDENsłońcewschodzi
DWAcozasuperwidok
TRZYszkodażeciętuniema
CZTERYciekawecoterazrobisz
PIĘĆlodowakopułaszczytowaskrzysięsłonecznymblaskiem
SZEŚĆdyszenie
SIEDEMjeszczekilkakroków
OSIEMidotręnaszczyt
DZIEWIĘĆtodziewiątykrokczymożedziesiąty
DZIESIĘĆwięcejdyszenia
JEDENAŚCIEbiciesercawkażdejczęścimojegociała
DWANAŚCIElewykijtrekkingowywciążskrzypi
TRZYNAŚCIEczytoszczytowykrzyż
CZTERNAŚCIEdokładnie
PIĘTNAŚCIE...
SZESNAŚCIEtak!
KONIECKROKÓWszczyt!

śmiertelna cisza
mój cień brodzi
w chmurach poniżej

Świat pełen barw otwierał się tuż za bramą wejściową do parku.
Przemijanie mieniło się bogatą paletą
odcieni brązu, ochry, czerwieni, pasteli i żółci.
Z każdym podmuchem wiatru
ten i ów liść zrywał się do pierwszego,
a zarazem ostatniego,
krótkiego lotu z gałęzi na ziemię.
Przypomniało mi to beztroskie marzenia z dzieciństwa,
kiedy tak bardzo chciałem zostać pilotem.

smuga odrzutowca
nici babiego lata
złapane w płocie

KARTA PACJENTA HOSPICJUM
OBJAWY: postępująca utrata zdolności poznawczej
ROZPOZNANIE: demencja starcza
LECZENIE: brak
ZALECENIA: opieka paliatywna, zapewnienie komfortu

nieobecny wzrok
wykres temperatury
w kształcie góry



Przypis: Haibun został zainspirowany utworem Joe Satriani’ego zatytułowanym „Czarodzieje Tuneli Czasoprzestrzennych” (Czarne Łabędzie i Czarodzieje Tuneli Czasoprzestrzennych, Dziwna Piękna Muzyka/ASCAP 2010).

współczesny haibun w sieci — t. 7 nr 1 — 1 kwietnia 2011
poprzedni      do góry      następny




6

CORAZ SZYBCIEJ

Średnio 20000 lat ze słonecznego jądra na jego powierzchnię.
Około 8 minut i 18 sekund ze Słońca na Księżyc.
Jeszcze sekundę z Księżyca na Ziemię.

rześka noc
drżenie blasku księżyca
w jej oczach

W okamgnieniu z jej oczu do moich.

TYCIESŁOWA — Numer 11.1 — 7 lutego 2011
poprzedni      do góry      następny




5

LETNI SEKRET

Wyszliśmy z dusznego schroniska, aby złapać kilka Perseidów. Nie pamiętam o czym rozmawialiśmy idąc krętą ścieżką przez ciemny las. Po prostu podążałem za jaśminowym zapachem jej włosów. Za to pamiętam dokładnie ciepło zdyszanych oddechów i jedyne życzenie, które sobie pomyślałem nad górskim stawem, delikatnie rozświetlonym Mleczną Drogą.

spadająca gwiazda
pierwszych kilka kroków
na ścieżce dziecka

PO PROSTU HAIKU — R. 8. Nr 2 — jesień 2010 — [bezpośredni link niedostępny]
poprzedni      do góry      następny




4

ASTEROIDA

Surfując po kanałach telewizyjnych, natrafiam na program dotyczący okoliczności powstania życia na Ziemi. Naukowiec wyjaśnia, że życie na naszej planecie pojawiło się w wyniku upadku asteroidy do oceanu. To zdarzenie wytworzyło energię wystarczającą do połączenia pierwiastków oceanu z żelazem asteroidy, co z kolei zaowocowało pojawieniem się cegiełek życia – aminokwasów.

wiosenna noc
bębnienie deszczu
między szeptami

Czereśniowe Nuty — Rocznik 2, Numer 2 — wrzesień 2010
poprzedni      do góry      następny




3

UPIORY TEATRU

Ostatni pomruk głosów niknie wraz ze światłami. Sala teatru pogrąża się w niemym oczekiwaniu nieznanego.

cisza w ciemności —
kilka
rzędów
z
tyłu
kaszel

Podczas antraktu feeria telefonicznych dzwonków rozbrzmiewa w foyer. Natomiast wielkie lustra, rozciągające się na każdej ścianie przestronnej toalety, chwytają obrazy wszystkich przechodzących.

w lustrze
moje odbicie
w lustrze
moje odbicie
w lustrze
moje odbicie
w lustrze

Toaleta wydaje się rozciągać po linii kolejnych odbić w głąb luster. Trzeci dzwonek, zapraszający na ostatni akt sztuki, przerywa tę mikro podróż w czasie w ramach świateł.

uśmiecham się
do siebie
z przeszłości
do siebie
uśmiecham się

Szkicownik — T. 5, Nr 3 — maj / czerwiec 2010
poprzedni      do góry      następny




2

DÉJÀ VU

To był zwykły upalny dzień, gdzieś w środku tygodnia. Drzwi wejściowe zaskrzypiały jakby chciały powiedzieć: „Trzymaj się stąd z daleka!”. Pusta poczekalnia przywitała mnie przyjemnym chłodem klimatyzacji. Wszystko było na swoim miejscu – okrągła ława na środku pokoju, sterta kolorowych przeterminowanych czasopism i wygodne sofy. Przystanąłem obok jednej z nich, usiadłem i czekałem na wezwanie pani doktor, która miała się zająć moim zepsutym, bolącym zębem. Na ścianie wisiał kalendarz, tuż przy zegarze. Kalendarze w poczekalniach zazwyczaj prezentują ładne kobiety. Ten nie był wyjątkiem. Niestety ktoś zapomniał wyrwać stronę i wciąż wisiał w poprzednim miesiącu. Zza drzwi gabinetu dochodziły złowrogie odgłosy borowania. Pocieszałem się opinią znajomego, który w trakcie polecania wielokrotnie podkreślał jaka dobra jest ta dentystka. Z nudów zacząłem kartkować pierwsze lepsze czasopismo, lecz mniej więcej w połowie odłożyłem je ze wstrętem. Odgłosy borowania ustały a godzina mojej wizyty zbliżała się nieubłaganie. Zerknąłem na zegar na ścianie i nagle poczułem, że już to wszystko kiedyś widziałem.

Haibun Dzisiaj — Tom 4, Numer 1 — marzec 2010
poprzedni      do góry      następny




1

OGRÓD DZIECIŃSTWA

Po wielu latach, zupełnie przypadkowo, znów znalazłem się w ogrodzie, który kiedyś należał do mojej babci. To miejsce otoczone było wysokim gęstym żywopłotem, który izolował ogród od otoczenia dość skutecznie. Spędzałem tam mnóstwo czasu jako dzieciak. Chowałem moje skarby, podkradałem się do kotów, karmiłem krzyżaki mrówkami, grałem w różne gry z przyjaciółmi. Ten ogród był moją enklawą, mikrokosmosem, gdzie znałem każdy kamień, źdźbło trawy, mrowisko czy pajęczą sieć.

łomot w skroniach
mgła spływa w dół
pobliskich grani

współczesny haibun w sieci — t. 3 nr 2 — czerwiec 2007
do góry      następny




© 2005-11 Rafał Zabratyński (RaV)