| Słowografie | Haiku | Grafiku | Świathaiku | Rengay | Haibun | Esej | Haijin | Linki | English |
|
TUNELE CZASOPRZESTRZENNE — Babciu, a smok mógł buchać ogniem? wiśniowa bryza JEDENsłońcewschodzi śmiertelna cisza Świat pełen barw otwierał się tuż za bramą wejściową do parku. smuga odrzutowca KARTA PACJENTA HOSPICJUM nieobecny wzrok Przypis: Haibun został zainspirowany utworem Joe Satriani’ego zatytułowanym „Czarodzieje Tuneli Czasoprzestrzennych” (Czarne Łabędzie i Czarodzieje Tuneli Czasoprzestrzennych, Dziwna Piękna Muzyka/ASCAP 2010). |
|
CORAZ SZYBCIEJ Średnio 20000 lat ze słonecznego jądra na jego powierzchnię. rześka noc W okamgnieniu z jej oczu do moich. |
|
LETNI SEKRET Wyszliśmy z dusznego schroniska, aby złapać kilka Perseidów. Nie pamiętam o czym rozmawialiśmy idąc krętą ścieżką przez ciemny las. Po prostu podążałem za jaśminowym zapachem jej włosów. Za to pamiętam dokładnie ciepło zdyszanych oddechów i jedyne życzenie, które sobie pomyślałem nad górskim stawem, delikatnie rozświetlonym Mleczną Drogą. spadająca gwiazda |
|
ASTEROIDA Surfując po kanałach telewizyjnych, natrafiam na program dotyczący okoliczności powstania życia na Ziemi. Naukowiec wyjaśnia, że życie na naszej planecie pojawiło się w wyniku upadku asteroidy do oceanu. To zdarzenie wytworzyło energię wystarczającą do połączenia pierwiastków oceanu z żelazem asteroidy, co z kolei zaowocowało pojawieniem się cegiełek życia – aminokwasów. wiosenna noc |
|
UPIORY TEATRU Ostatni pomruk głosów niknie wraz ze światłami. Sala teatru pogrąża się w niemym oczekiwaniu nieznanego. cisza w ciemności — Podczas antraktu feeria telefonicznych dzwonków rozbrzmiewa w foyer. Natomiast wielkie lustra, rozciągające się na każdej ścianie przestronnej toalety, chwytają obrazy wszystkich przechodzących. w lustrze Toaleta wydaje się rozciągać po linii kolejnych odbić w głąb luster. Trzeci dzwonek, zapraszający na ostatni akt sztuki, przerywa tę mikro podróż w czasie w ramach świateł. uśmiecham się |
|
DÉJÀ VU To był zwykły upalny dzień, gdzieś w środku tygodnia. Drzwi wejściowe zaskrzypiały jakby chciały powiedzieć: „Trzymaj się stąd z daleka!”. Pusta poczekalnia przywitała mnie przyjemnym chłodem klimatyzacji. Wszystko było na swoim miejscu – okrągła ława na środku pokoju, sterta kolorowych przeterminowanych czasopism i wygodne sofy. Przystanąłem obok jednej z nich, usiadłem i czekałem na wezwanie pani doktor, która miała się zająć moim zepsutym, bolącym zębem. Na ścianie wisiał kalendarz, tuż przy zegarze. Kalendarze w poczekalniach zazwyczaj prezentują ładne kobiety. Ten nie był wyjątkiem. Niestety ktoś zapomniał wyrwać stronę i wciąż wisiał w poprzednim miesiącu. Zza drzwi gabinetu dochodziły złowrogie odgłosy borowania. Pocieszałem się opinią znajomego, który w trakcie polecania wielokrotnie podkreślał jaka dobra jest ta dentystka. Z nudów zacząłem kartkować pierwsze lepsze czasopismo, lecz mniej więcej w połowie odłożyłem je ze wstrętem. Odgłosy borowania ustały a godzina mojej wizyty zbliżała się nieubłaganie. Zerknąłem na zegar na ścianie i nagle poczułem, że już to wszystko kiedyś widziałem. |
|
OGRÓD DZIECIŃSTWA Po wielu latach, zupełnie przypadkowo, znów znalazłem się w ogrodzie, który kiedyś należał do mojej babci. To miejsce otoczone było wysokim gęstym żywopłotem, który izolował ogród od otoczenia dość skutecznie. Spędzałem tam mnóstwo czasu jako dzieciak. Chowałem moje skarby, podkradałem się do kotów, karmiłem krzyżaki mrówkami, grałem w różne gry z przyjaciółmi. Ten ogród był moją enklawą, mikrokosmosem, gdzie znałem każdy kamień, źdźbło trawy, mrowisko czy pajęczą sieć. łomot w skroniach |
| © 2005-11 Rafał Zabratyński (RaV) |